5/23/2010

Tamten czas.

Ostatnio myślałam o różnych smakach z dzieciństwa. O ulubionej zupie, ulubionym daniu... Kiedy byłam bardzo mała, moim rodzicom było trudno zmusić mnie do jedzenia. Mogłam godzinami siedzieć w wózku i trzymać jeden kęs w buzi. Czasami podobno pomagała cytryna, którą uwielbiałam. Później też niewiele potraw lubiłam jeść. Szczególnie na wakacjach w Rytrze, kiedy tylko wychodziłam z pokoju i na drodze pokój- stołówka krzyczałam 'że tego nie lubię' chociaż jeszcze nie wiedziałam co będzie na śniadanie czy na obiad. :)) Ulubiona zupa - owocowa z drobnym makaronem. Idealnie orzeźwiająca, kojarzy się z wyjazdami na działkę do babci na lato. Do dziś mogłabym ją jeść na okrągło. Tak samo makaron z truskawkami. Również nierozerwalne zestawy obiadowe, bardzo polskie: mielony ( mieszany przeze mnie na talerzu z ziemniakami :D) do tego surówka z kiszonych ogórków i cebuli; schabowy z mizerią z koperkiem; klopsiki w sosie koperkowym, naleśniki czy pierogi z serem (chyba najbardziej ulubione), leniwe z bułką tartą i cukrem. Niezapomniany smak tostów przygotowywanych przez babcię w letnie poranki na działce, w metalowym, wiekowym opiekaczu. Ich smak jest zupełnie inny niż smak tosta zrobionego dziś w nowoczesnym opiekaczu.
Kiedyś był okres kiedy codziennie kazałam sobie gotować ryż na mleku chyba przez 2 tygodnie! Ze słodyczy: chrupki flipsy, chrupki o smaku 'ketchupowym', guma balonowa z tubki, biała czekolada, sezamki przynoszone przez dziadzię z Wedla, lody Solero o smaku egzotycznym...Charakterystyczny smak jabłek, które dziadzia nosił za mną na placu zabaw, w foliowej torebce. I wyczekiwane malinki ugniecione z cukrem ( również na działce u babci smakowały najlepiej). U mnie tych równych smaków z dzieciństwa jest mnóstwo. Jak śpiewa Urszula w swojej piosence 'Każdy z nas ma', "jak dobrze tam było mi, obudzę w sobie tamten czas i powrócę do tych chwil...". Czasami mam ochotę przenieść się w czasie i znów mieć 4 lata. Jeść truskawki prosto z krzaka, w kostiumie w rybki, rysować łabędzie na piachu nad morzem, wcinać bezkarnie chrupki, naleśniki, sezamki albo w środku lata siedzieć na działce na sankach. A wy, pamiętacie te smaki sprzed lat? Macie czasami ochotę wrócić do tych chwil? (:

Makaron z truskawkami:
składniki:

ulubiony makaron np. kolanka, świderki, kokardki, muszelki, piórka..
truskawki
cukier
jogurt naturalny

Przygotowanie:
Makaron ugotować wg. instrukcji na opakowaniu, odcedzić, przelać zimną wodą. Truskawki zgnieść z cukrem i wymieszać z jogurtem naturalnym. Polać makaron sosem truskawkowym i jeść!

* nie podaję konkretnych proporcji truskawek, cukru ani jogurtu bo to zależy od indywidualnych preferencji. mniej/więcej truskawek, bardziej/mniej słodkie, bardziej/mniej jogurtowe.

Smacznego!

7 komentarzy:

Absolutely Abstruse pisze...

Haha, wyobraź sobie, że ja chyba tego nigdy nie jadłam :)

asieja pisze...

ale pyszne te Twoje wspomnienia.. też lubiłam (nadal lubię) kukurydziane chrupki.. truskawki ze śmietaną i cukrem.. niezapomniane smaki.
taki makaron jak w Twojej miseczce.. też nie pamiętam kiedy jadłam po raz ostatni.

peggykombinera pisze...

bezsprzecznie kakao pite przez pasiastą słomkę.
Kakao piłam siedząc w kuchni, a mój Tata montował mi na głowie 2 kucyki.
To było najlepsze kakao na świecie :)

i kluski śląskie :)
każdego roku zostawiałam w klusce większe dziurki :)
[dziurkowanie klusek od zawsze było moim zadaniem]

Bea pisze...

A ja zupelnie nie lubilam makaronow z owocami, zup owocowych, ryzu na mleku, pierogow, lazanek i miesa. I tak mi do dzis pozostalo ;) Za to od zawsze uwielbialam ponoc wszelakie sery, co tez mi do dzis pozostalo ;)

Kolor truskwakowego sosu obledny!

Pozdrawiam serdecznie :)

Waldemar pisze...

Według moich wspomnień to ten ryż był gotowany znaaaaaacznie dłużej niż 2 tygodnie. Dokładnie nie pamiętam były przerwy kilkudniowe po dwóch tygodniach w ryżu. Nie narzekam -w końcu nauczyłem się go gotować.... ale wtedy pojawił się smak delikatnych puszystych placuszków najchętniej z jabłkami w środku i cukrem pudrem na wierzchu.......

agatek ♪ pisze...

często myślę o tamtych czasach i tęsknię za nimi bardzo

a flipsy kupowane w spożywczym za 1.10 też pamiętam i czekoladowe były u mnie na pierwszym miejscu, ale to nic dziwnego :)

makaronu z truskawki nie jadłam nigdy, ostatnio zrobiłam wariację- makaron z brzoskwinią i nie smakował, ale brzoskwinie to przecież nie truskawki... :)

Kasia pisze...

AA - no coś Ty, nigdy nie jadłaś niczego z tych smakołyków? (:

Asiejko, a ja dziś jadłam i flipsy i truski! Co prawda mam troche wyrzuty sumienia, że tak dręczę moją figurę, ale niech tam!

Karolu: o tak! "kakałko" obowiązkowo, ale ja zawsze piłam prosto z kubka, a i jeszcze kasza manna mi się przypomniała przy okazji tego kakao! koniecznie w miseczce z króliczkami! kluski śląskie też były - z sosem grzybowym :)

Beo: to chyba byłaś jeszcze większym niejadkiem niż ja? (:

Agatko: a ja jeszcze czasem się pokusiłam o flipsy karmelowe, ale dla mnie jednak classic najlepsze :D masz rację, brzoskwinie to nie truski, może makaron z truską zasmakuje? ;>

pozdrawiam i ściskam was wszystkie przemiłe czytelniczki!