1/30/2010

Keks bretoński.

Z klasycznym wyobrażeniem keksu, który jest przeładowany bakaliami, ciasto ma niewiele wspólnego. Może to, że piecze się je w keksówce. W oryginale nazwa brzmi Quatre-quarts breton. Cóż - tłumaczenie nie jest chyba do końca trafione, ale tłumaczom zarówno ksiązek jak i filmów zdarza się to nader często. Dla mnie to takie ciasto CIASTO. Zawsze kiedy pomyślę sobie: ciasto, w głowie rodzi się obraz jasnego ciasta, ze złocistą "otoczką"/"skórką", w prostokątnej formie. Z mąki, cukru, masła i jaj.
Polecam z domowymi powidłami np. śliwkowymi. U mnie - mirabelka.
100% DOMOWE.
Przepis pochodzi z ksiązki "A table!" Murielle Rousseau, która oprócz tradycyjnych francuskich przepisów opisuje wspomnienia dotyczące jej rodziny, rodzinnych zwyczajów i Francji.

Składniki:

3 odważone jaja (u mnie 215g)

miękkie masło ( o wadze takiej jak jajka)

mąka ( o wadze takiej jak jajka)

cukier ( w oryginale - o wadze takiej jak jajka, ja jednak radzę zmniejszyć tę ilość o połowę bo ciasto będzie bardzo słodkie)

czubata łyżeczka proszku do pieczenia

skórka starta z 2 cytryn


Przygotowanie:
Do misy wbić jajka, wrzucić masło, mąkę, cukier, proszek do pieczenia, skórkę z cytryny i miksować na prawie białą, puszystą masę ok. 7 minut. Ciasto przelać do wysmarowanej masłem keksówki. Piec 45 min w temp. 180 st. C.
*w oryginale podany jest trochę inny sposób przygotowania - "oddzielić białko od żółtek, ubić na sztywną pianę...". Robiłam keks 2 razy. Raz oryginalnym sposobem, raz wyżej przeze mnie podanym. Po upieczeniu ani w smaku, ani w konsystencji niczym się nie róznią. Polecam zatem mój szybszy sposób.


Smacznego!

2 komentarze:

Mich pisze...

Właśnie takie ciasta lubię: jasne, ze złotą skórką, w prostokątnej formie. Gdyby jeszcze dodać "waniliowe"- trafiony zatopiony.
Podoba mi się u Ciebie. Edith ostatnio często słucham oglądając płytę z jej występami. Ładne zdjęcia, no i te tagi...:)

Kasia pisze...

Można zastąpić skórkę z cytryny ekstraktem waniliowym (: też o tym myślałam jak upiekłam w wersji cytrynowej. Dziękuję Michu za miły komentarz!