2/17/2010

Fotorelacja. Paryż.






5 komentarzy:

agatek pisze...

łaaaa! jak fajnie :) mam nadzieję, że wyjazd jak najbardziej udany
widzę kogoś w łyżeczce :))

Robert Gutowski pisze...

A co z syndromem paryskim? :)

Kasia pisze...

Agatko- cieszę się, że sie podoba, mimo że to tylko malutka namiastka tego co mogłam zobaczyć i posmakować. wyjazd oczywiście bardzo udany :) chociaż kilkugodzinne wędrówki po mieście dały się odczuć moim nogom i stopom :))

Robercie: Syndrom paryski u mnie nie wystąpił na szczęście! Być może dlatego, że nie spodziewałam się niewiadomo czego, postawiłam na turystykę głównie gastronomiczną i wędrówki własnymi szlakami, odbiegającymi niejednokrotnie od przewodnika. Po wieży Eiffel'a, jakże charakterystycznym znaku Paryża, nie spodziewałam się wiele i jedynie upewniłam się, że mnie nie zachwyca swoją złomowością... zaś Notre Dame, widoczny na ostatnim zdjęciu, nie jest moim zdaniem przereklamowany i jego architektura mnie urzekła. Hit wyjazdu - makaroniki Laduree, mogłabym je jeść niemal codziennie (:

waldek pisze...

przegrzebki- delikates a może rarytas

Bea pisze...

Kurcze, bylam pewna ze juz tutaj komentowalam :/

Fotorelacja piekna! Najchetniej skusilabym sie na makaroniki i crème brûlée... :)

Pozdrawiam!